Autor: Jarek Sępek

  • Przestań

    Dziś groźnie, dostałem reprymendę od takiego pana:

    Bo faktycznie nie mogę się skupić. Czekam na ważne wieści, ważą się moje dalsze losy, zatem trochę trudno utrzymać uwagę i po prostu robić jedną konkretną rzecz.

    Czekam. Czekam. Czekam…

  • Idź sobie

    Ta saga nie chce się skończyć. Jeszcze nigdy w życiu nie zostałem odrzucony tyle razy.

    To już zaczyna być bardzo męczące. Staram się szukać w tym procesie sensu. Może jakiś jest. Może czegoś się dowiem, czegoś nauczę, znajdę jakąś historię do opowiedzenia? Coś przeżyję? Jeśli przeżyję.

  • Strzał w dziesiątkę

    Wkrótce świętujemy ważne wydarzenie rodzinne, więc z tej okazji narysowałem plakacik.

    Wciąż szukam własnego stylu, ale wydaje mi się, że jestem blisko.

  • Projekty projektów

    Mam tak wiele rozgrzebanych rzeczy, że nawet nie wiem, w co ręce włożyć. Te tematy się mnożą, co chwilę daję się uwieść kolejnemu wspaniałemu projektowi – będę robił komiks, animację, memy, pisał powieści.

    Znam już ten swój mechanizm, choć dopiero teraz zaczynam go dostrzegać w pełnej krasie. Taka samoświadomość to pierwszy krok, by wreszcie przerwać ten zaklęty krąg i coś dokończyć. Takie mam marzenie.

    W poprzednim tygodniu znów zelektryzowała mnie gra. Choć mogę już powiedzieć, że inne rzeczy stworzyłem (komiks, ilustracje, a nawet powieść, choć niewydaną to jednak napisaną), to w dziedzinie gier nie mam żadnych osiągnięć, ani nawet jakiegokolwiek materiału do pracy. Oprócz kilku szkiców i pomysłów, a także marzeń, nie wydarzyło się tu nic.

    Jest jednak w moim życiu młodzież, młodzież, która lubi grać. Podobno ma to po mnie. A ja chciałbym coś zrobić fajnego z młodzieżą, zatem coraz częściej patrzę teraz w stronę silników do tworzenia gier.

    Można powiedzieć, że to świetna odskocznia i znów biegnę w stronę migoczącego światełka, porzucając wszystkie inne dotychczasowe plany i pomysły. Tu jednak jest jakiś cel. I mam nadzieję, że wreszcie coś z tego będzie.

    Wciąż poruszam się w świecie Ignacego Herrgotta, o którym więcej jeszcze opowiem. Mam zatem postać, mam estetykę, mam bota w Gemini, który pomaga mi te światy tworzyć i utrzymywać ich spójność. Dlatego pomyślałem o jakiejś platformówce z Ignacym w roli głównej, ale nie umiem jeszcze czegoś takiego stworzyć, więc kroję nieco ten projekt, by wreszcie coś wypchnąć, i postanowiłem pobawić się w tworzenie sidescrollera.

    Mechanika będzie bardzo prosta. Podobna do działania biegającego dinozaura w Chrome, gdy nie ma internetu. Biegnący Ignacy, który skacze po dachach, musi unikać kominów i nadlatujących gołębi. To nie może być trudne do stworzenia. Są do tego szablony, mam wybrany silnik, opracowałem plan działania. Wystarczy tylko usiąść i to zrobić. Nie powinno być żadnych problemów.

    Zostawiam to sobie jednak na wakacje. Wakacje Twórców Gier i Projektów, Które Wreszcie Się Zmaterializowały.

  • Animacja z jedną nogą na tamtym świecie

    Zacząłem eksperymenty z animacją przy użyciu AI. Wiem, że toczy się spora dyskusja na temat użycia tej technologii w sztuce i w życiu w ogóle. Padają celne argumenty z każdej strony, więc sam nie wiem, co o tym wszystkim myśleć.

    Pewne jest jednak to, że bez takiej technologii zostałbym w świecie swoich nieożywionych rysunków.

    Może to i lepiej? Bo wtedy wszystko jest w stu procentach moje: pomysł, kreska, kolory.

    Ale czy aby na pewno? Przecież rysowałem to na iPadzie, w programie graficznym, który dał mi gotowe narzędzia: cyfrowy ołówek, pędzle, warstwy, dzięki którym kolory mogą być osobno i można bezpiecznie eksperymentować.

    Tu jeszcze powszechnie uznajemy, że to ja jestem twórcą.

    Ale czy stworzenie z tego wersji bardziej 3d to już przekroczenie jakiejś magicznej granicy?

    I czy to rzeczywiście maszyna tworzy po wpisaniu jednego prompta?

    Nie, maszyna nie tworzy niczego sama.

    Musiałem stworzyć swój własny styl, wygenerować odpowiednią ilość próbek, nakarmić tym mój algorytm, precyzyjnie opisać świat, kolory i światło. Oczywiście, zajęło to tylko ułamek czasu, potrzebnego do stworzenia takiego obrazu przy pomocy innych – nomen omen – cyfrowych narzędzi.

    Nie wykreowałem tego obrazu sam, ale stworzyłem bota, który generuje dla mnie takie ilustracje na podstawie moich rysunków. To ja jestem tutaj art directorem.

    Gdy już ma się coś takiego, ciężko się zatrzymać.

    Kolejne kroki to już tylko opanowanie nowych narzędzi. Bo jeśli jest pomysł i wizja, trzeba iść z tym dalej. Następny etap: dodajemy głos i robimy animację.

    Zatem jedną nogą jestem już w tamtym świecie. W świecie rządzonym przez AI.

  • Ekspresowe usługi

    Strasznie lubię ten filmik, jego klimat, muzykę, dźwięk silnika. To jedna z animacji, którą zrobiłem ręcznie dla Herrgott Universum. Ten projekt jest ze mną od tak dawna, że aż głupio, że żyje tylko w mojej szufladzie.

    A nie, poprawka, ma swój kanał na Instagramie. Nie ukazał się tam jednak nawet jeden mały procencik tego, co chciałbym o Herrgott Universum opowiedzieć.

    Muszę to nadrobić.

    Tutaj mały przedsmak:

    Wkrótce więcej wieści o świecie, który sobie kreuję.

  • Oczekiwania

    Oczekiwania…

    Spełnianie czyichś oczekiwań. Zawsze miałem z tym problem. Nie potrafiłem. Wciąż nie potrafię. Uczę się, że nie muszę. Ale to strasznie trudne. Trudne do udźwignięcia. Nawet dla takiego małego pomidorka w ogródku. On też musi dźwigać bagaż czyichś oczekiwań, bo przecież ma wyrosnąć, ma być zdrowy i smaczny. Czy ktoś go pytał o zdanie, czego on chce?

  • Nosi mnie

    Wieczny katar. Z tego jestem znany, z tego słynę. Nawet teraz, gdy to piszę, pociągam nosem i wchłaniam do siebie wiszące z nosa kropelki. To część mnie, ogromną część. Gdy kiedyś przestanę pociągać nosem, znaczy, że umarłem.