Dziś groźnie, dostałem reprymendę od takiego pana:

Bo faktycznie nie mogę się skupić. Czekam na ważne wieści, ważą się moje dalsze losy, zatem trochę trudno utrzymać uwagę i po prostu robić jedną konkretną rzecz.
Czekam. Czekam. Czekam…
Dziś groźnie, dostałem reprymendę od takiego pana:

Bo faktycznie nie mogę się skupić. Czekam na ważne wieści, ważą się moje dalsze losy, zatem trochę trudno utrzymać uwagę i po prostu robić jedną konkretną rzecz.
Czekam. Czekam. Czekam…
Życie może być kolorowe, tak sobie wyobrażam. Czerń i biel to także kolory, więc pewnie można to jakoś podciągnąć.
Wciąż szukam swojego stylu, próbuję różnych rzeczy – kształtów twarzy, oczu, ciała. Nieustannie oglądam artystów w internecie i próbuję coś przeszczepić do siebie. Mam wrażenie, że ten proces nie chce się zakończyć, bo wciąż coś rozważam, wciąż mam wątpliwości.
Wczoraj na przykład zacząłem wypełniać kreskami całe kształty i zastanawiać się, czy to może zastąpić kolor. Takie rozkminy, zamiast zająć się „prawdziwą” robotą…


Ale ja naprawdę nie wiem, co teraz robić.
Przez długi czas uważałem siebie za dość zabawnego gościa. Nie byłem jakimś wielkim wodzirejem, nie brylowałem w towarzystwie, ale jednak potrafiłem rzucić żartem, rozładować sytuację, miałem do wszystkiego dystans.
Ostatnio czuję jednak, że coraz trudniej mi o takie podejście.

Czy jednak ciągle trzeba być wesołkiem, ciągle mieć coś zabawnego do powiedzenia, luźno żyć i niczym się nie przejmować?
Ten blog ma być trochę inny niż wszystkie moje wcześniejsze projekty. Tu nie muszę niczego udawać i silić się na błyskotliwość oraz skrzący się humor. To może być dla mnie uwalniające, bo nie zamierzam robić niczego dla lajków. Chcę pokazać mój proces i życie, które jest takie, jakie jest.
A moje obecne sprowadza się do jednej bardzo prostej czynności, która jak na razie jest kompletnie bezowocna.

Żeby jednak nie było tak tragicznie, zawsze mogę sobie taki obrazek z życia pokolorować. I tego będę się trzymał.