Przez długi czas uważałem siebie za dość zabawnego gościa. Nie byłem jakimś wielkim wodzirejem, nie brylowałem w towarzystwie, ale jednak potrafiłem rzucić żartem, rozładować sytuację, miałem do wszystkiego dystans.
Ostatnio czuję jednak, że coraz trudniej mi o takie podejście.

Czy jednak ciągle trzeba być wesołkiem, ciągle mieć coś zabawnego do powiedzenia, luźno żyć i niczym się nie przejmować?
Ten blog ma być trochę inny niż wszystkie moje wcześniejsze projekty. Tu nie muszę niczego udawać i silić się na błyskotliwość oraz skrzący się humor. To może być dla mnie uwalniające, bo nie zamierzam robić niczego dla lajków. Chcę pokazać mój proces i życie, które jest takie, jakie jest.
A moje obecne sprowadza się do jednej bardzo prostej czynności, która jak na razie jest kompletnie bezowocna.

Żeby jednak nie było tak tragicznie, zawsze mogę sobie taki obrazek z życia pokolorować. I tego będę się trzymał.